Krystyna Naszkowska w wydaniu internetowym GW pisze:
"Prawdopodobnie w poniedziałek krakowski instytut ogłosi, że w kokpicie samolotu Tu-154 nie zidentyfikowano głosu generała Błasika, a słowa mu przypisywane wcześniej (podawanie parametrów lotu) wypowiadał drugi pilot mjr Robert Grzywna. To ważne informacje, ale głównie dla rodziny generała Błasika i rodziny majora Grzywny, dla których ostatnie chwile życia ich bliskich i to jak się wówczas zachowywali są niezwykle istotne. W niczym jednak te informacje nie zmieniają zasadniczych ustaleń komisji MSWiA ministra Jerzego Millera. W raporcie tej komisji nie ma bowiem nic o aktywnym wywieraniu presji na załogę samolotu przez Błasika (poprzez wypowiadane słowa), tylko o jego obecności w kabinie.
Niezależnie od tego czy Błasik wywierał presję na załogę czy też w ogóle do kabiny pilotów nie wszedł, niezmiennym pozostaje fakt, że tego dnia warunki pogodowe wykluczały bezpieczne lądowanie na lotnisku w Smoleńsku i Tu-154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim nie powinien tam w ogóle próbować lądować."
Edmund Klich cytowany przez Agnieszkę Kublik i Wojciecha Czuchnowskiego:
"I przypomina, że to, czy generał wypowiedział przypisywane mu słowa, czy nie, w żaden sposób nie podważa rosyjskich i polskich ustaleń. - To, czy powiedział coś, czy nie, nie ma znaczenia. Był w kokpicie. Rozumiem, że wdowa po generale Błasiku chce go wybielić, ale to nie jest możliwe. Bo już sama jego obecność w kabinie to było złamanie procedur. Poza tym generał był odpowiedzialny za wyszkolenie 36. pułku, a wiadomo, że z wyszkoleniem było fatalnie. Gdyby generał na wysokości 100 m, gdy nie było widać ziemi, chciał przerwać lądowanie, to nikt by mu nie robił zarzutów, że wszedł do kabiny, choć nie miał prawa. Ale lądowania nie przerwał. Dla mnie gen. Błasik to postać tragiczna."
Idalej GW pisze:
"Dotąd nie podważano ustaleń Rosjan, że generał był w kokpicie (tam znaleziono jego ciało), że stał i nie był przypięty pasami. I najważniejsze: już samą jego obecność w kokpicie i MAK, i komisja Millera uznały za złamanie procedur. "
Edmund Klich w TVN24 i TVP Info:
"To porządkuje pewne sprawy, ale istoty nie zmienia"
Krzysztf Kwiatkowski w T VN24:
"Raport komisji Millera przypomniał i bardzo mocno rozłożył akcenty, bo wskazał na ogromną odpowiedzialność nawigatorów strony rosyjskiej, którzy popełniali błędy sprowadzając samolot. Poseł podkreślił przy tym, że w raporcie wskazano także na dwa kolejne powody katastrofy: złe warunki meteorologiczne oraz błędne decyzje polskich pilotów."
A tymczasem jest wprost PRZECIWNIE:
Ustalenie, że nie zidentyfikowano głosu gen. Błasika oraz, że wysokość barometryczna była czytana nie przez niego, ale II pilota - Roberta Grzywnę zmienia bardzo wiele w ustaleniach.
Po pierwsze - wbrew twierdzeniom Klich i GW - wyklucza obecność gen. Błasika w kokpicie. Bo teza, że jego ciało znaleziono w kokpicie to jest po prostu TWIERDZENIE Rosjan, a nie dowód obiektywny (polskich służb NIE było przy znalezioniu zwłok generała ani przy sekcjach zwłok gdzie oceniano obrażenia).
Po drugie - fakt odczytywnia wysokościomierza barometrycznego przez II pilota obala jedną z zasadniczych tez raportu MAK i Millera, jakoby załoga TU 154 M niewłaściwie posługiwała się wysokościmierzami.
Po trzecie - fakt odczytywnia wysokościomierza barometrycznego przez II pilota obala drugą z zasadniczych tez raportu MAK i Millera, jakoby załoga TU 154 M źle współpracowała podczas manewru podejścia do lądowania.
Po czwarte - jeżeli przyjmiemy, że wypowiedzi przypisane w „Raporcie Millera” generałowi Błasikowi są odczytane prawidłowo i jeżeli przyjmiemy, że wypowiedzi przypisane w „Raporcie Millera” generałowi Błasikowi są wypowiedziami II pilota Roberta Grzywny,
to wypowiedzi II pilota Roberta Grzywny i nawigatora Artura Ziętka i I pilota Arkadiusza Protasiuka przedstawiają się następująco:
- godz. 6:40:26,5 UTC II pilot „Dwieście pięćdziesiąt metrów” wys. barometryczna,
- godz. 6:40:28,0 UTC nawigator „Dwieście pięćdziesiąt metrów”,
- godz. 6:40:36,0 UTC nawigator „Dwieście”,
- godz. 6:40:44,5 UTC II pilot „100 metrów” wys. Barometryczna,
- godz. 6:40:45,5 UTC nawigator „Sto”,
- godz. 6:40:50,5 UTC II pilot „Nic nie widać”,
- godz. 6:40:51,5 UTC nawigator „Sto”,
- godz. 6:40:52,5 UTC I pilot „Odchodzimy na drugie zajście”,
- godz. 6:40:53 UTC II pilot „Odchodzimy”
a uwzględniając fakt, że:
"Komisja Millera na stronie 234 raportu napisała:
„Na wysokości 90 m wskazywanej przez radiowysokościomierz dowódca statku powietrznego poinformował załogę: „Odchodzimy na drugie zajście””, "
na stronie 16 raportu czytamy: „O godz. 6:40:52, gdy samolot był na wysokości 39 m nad poziomem lotniska(przypis nr 4)(91 m nad terenem), około 1,7 km od progu DS 26, dowódca statku powietrznego wydał komendę „Odchodzimy na drugie zajście”,
treść przypisu nr 4: „Wysokość lotu samolotu w końcowej fazie podejścia do lądowania została (jedynie - mój przypis) OSZACOWANA na podstawie obliczeń wykonanych przez Komisję.”,
otrzymujemy wnioski następujące:



A ze stron MAK zniknęły właśnie dokumenty smoleńskie, więc Rosjanom jednak to coś zmienia...
Kto nasłuchuje kroków na schodach?
http://wtemaciemaci.salon24.pl/381553,mane-tekel-fares